
Biegasz podekscytowany po mieszkaniu, pakując cały dobytek do kartonowych pudeł. Nieustannie gdzieś telefonujesz, mówisz podniesionym głosem, czasem z wyraźną nutą irytacji i złości. No tak, bo firma zajmująca się przeprowadzkami pomyliła adresy i musisz czekać. A twój biedny pies patrzy na to wszystko i nie wie, co się dzieje. „Czy to koniec świata?”, „Czy mój pan wyjeżdża i zostawia mnie samego?”. Jak mu pomóc przetrwać przeprowadzkę?