
Grzecznie siedzi i maślanym wzrokiem wpatruje się w twój talerz. „No dobrze, ten jeden raz”, myślisz i podrzucasz Azorowi kawałek kotlecika. Choć tak naprawdę dobrze wiesz, że te „razy” nieustannie się powtarzają, bo po prostu nie potrafisz się oprzeć błagalnemu spojrzeniu pupila. Nic dziwnego, że kiedy wieczorem dostanie pełną miskę karmy, nawet się do niej nie zbliży. Ale podjadanie nie jest jedyną możliwą przyczyną niechęci do jedzenia. Jakie mogą być inne?